"Kraków - dawna stolica Polaków*" - okiem 9 DW

Kronika
20
sie
2011
W dniach 11 – 14 sierpnia kilkoro członków drużyny wybrało się na przyjacielski wyjazd do Krakowa. Wyruszyliśmy w nocy z 11 na 12 sierpnia pociągiem z Gniezna do Poznania a następnie do Krakowa. Po wielu ciężkich zmaganiach z „wspaniałą” organizacją PKP i brakiem miejsc w przedziałach ok. 7 rano udało nam się zająć miejsca siedzące, zdrzemnąć się godzinkę i nabrać sił przed dalszą podróżą. Po godzinie 8 stanęliśmy na krakowskim dworcu. Zwiedzanie odłożyliśmy na później i ruszyliśmy do McDonald’s na małe śniadanie. Następnie poszliśmy do Bazyliki Mariackiej i uczestniczyliśmy w mszy świętej. Z bożym błogosławieństwem ruszyliśmy w dalszą wędrówkę po krakowskich przedmieściach. Mieliśmy sporo szczęścia – na rynku spotkaliśmy trenera polskiej reprezentacji mężczyzn w siatkówkę Andrea Anastasiego. Podczas pobytu na Wawelu uznaliśmy że powinniśmy znaleźć jakiś nocleg, dlatego też przedzwoniliśmy do jednego ze schronisk młodzieżowych. Miła pani z recepcji przyjęła rezerwację, podała nam adres i udzieliła wskazówek jak trafić na miejsce. Po paru minutach staliśmy na przystanku tramwajowym szczęśliwi, że za chwilę będziemy w drodze do schroniska, gdzie w końcu będziemy mogli zdjąć ciężkie bagaże. Niestety brzmiało to zbyt pięknie by mogło okazać się prawdą. Pomyliliśmy strony przystanku i tramwaj wywiózł nas w drugą stronę… Roześmiani ze swojej nieuwagi przesiedliśmy się w tramwaj jadący w stronę ul. Grochowskiej. Niestety nie mogliśmy znaleźć tego schroniska. Po przedzwonieniu jeszcze raz do pani z recepcji okazało się że źle zrozumieliśmy nazwę ulicy i pomyliliśmy Grochową z Grochowską, a nasze schronisko znajduje się w drugiej części miasta. Zmęczeni, głodni, zawiedzeni i źli na samych siebie w milczeniu ruszyliśmy w poszukiwaniu ul. Grochowej. Po trzygodzinnych zmaganiach dotarliśmy na miejsce.

Następnego dnia schronisko opuścić musieliśmy do godziny 10.00. Pojechaliśmy na dworzec PKP aby kupić bilety na wieczorny pociąg, pozostały czas przeznaczyliśmy na zakupy pamiątek, koszulek, zdjęcia i ogólnie pojęty relaks. Wieczorem smutni a zarazem szczęśliwi stanęliśmy po raz ostatni na krakowskim dworcu oczekując pociągu do Poznania. 14 sierpnia o godzinie 6 rano byliśmy z powrotem na dworcu w Poznaniu. Wyjazd uważamy za bardzo udany :)

Paulina.

Cytat z utworu Kazika "Mars napada"

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Wygenerowano w sekund: 0.08
56,658 unikalne wizyty